czwartek, 14 lipca 2005
dzisiaj jestem w lodzi u czydziestka
jest tu bardzo fajnie a czydziestek jest bardzo zabawny
pozdrawiam :)))))
sobota, 11 czerwca 2005
osamotnienie
w poniżeniu
w strachu
w bólu
w ciemnościach wewnętrznych
nie odczuwam
bliskości
dlaczego
zabrałeś duszę
zabrałeś niewinność
zabrałeś nadzieję
nie stawiając pytań
odejdź już
daj mi pokój serca
uzdrów duszę
zranioną wolną wolą
odejdź...
przylgnęłam do Ciebie
tam miłość
zapomnienie
bezpieczeństwo
spokój
już nie ja żyję
Ty żyjesz we mnie
w Tobie moja siła
zwycięstwo duszy
tak słabej
milczenia spragnionej
przytulasz mnie do siebie
gdy śpię serce Twe czuwa
nie jestem ogrodem zamkniętym...
tak wiele
od Ciebie dostaję...
Ty idziesz obok
wyjaśniasz nam
niezrozumiałe
zostań z nami
jeszcze Cię nie znamy
nasze serca tchórzliwe
za małe...
całe moje życie
wszystkie myśli poświęcam
Tobie
proszę Boga
żebyś mogła codziennie
usmiechać się
do innego człowieka...
sobota, 04 czerwca 2005
tęsknota
płacze
cichutko
a przeciez
jest ktoś kochany
ktoś z kwiatami
dla ciebie
za drzwiami
bez klamki
wbrew sobie czekac każesz
choć ci ciężko
pakt zawierasz
z samotnością
z wyboru
jak wstążka
matowa i długa
powstań
odpędź szare sny
otwórz drzwi
serce dłonie
miłośc otwórz zamkniętą
dopiero gdy wstążka
w kwiaty się wtuli
bukietem
jej życie się stanie
głębia przyzywa głębię
hukiem wodospadów
dusza woła duszę
nawet gdy nie słyszysz
wierzę w Twoją głębię
przyzywam Twa duszę
nadzieją
błaganiem
prostotą
szczerościa
kochaniem czystym
jak łza tęsknoty
w dłoni zanurzonej
oddaję Ci wszystko
by więcej otrzymać...
z głębin bólu
wyłaniam się
by hukiem wodospadu
świat miłością Twoją zalać...
niedziela, 22 maja 2005
Irence...
twoja miłość
skrapla się niczym para wodna
spływa na me serce
oszronione
topi je swym żarem
uczy kochać
dziękuję...
Megi...
wiatr niesie słowa
melodię
ciszę jesiennej zadumy nad przyjaźnią
poranną rosę błagań o przebaczenie
pajęczyna potargana
niezdarnie
syzyfowa praca nad sobą
i łzy deszczu
kropla po kropli
nad zieloną wodą
złoci się brązowieje
ostatni garnitur drzewa
przy polnej drodze
mokną konary
liście
łysa trawa
ziemia pije łzy
słone bólem wygnania
z deszczu pod rynnę
wybacz
nie potrafię odejść
gdy płaczesz...
rozczarowanie
spotęgowane
między nadzieją i tęsknotą
czyni Cię biedniejszą
stajesz na pograniczu
dokonujesz wyboru
gorszego zła
o tyle niegodziwego
o ile lepsze było Twoje doświadczenie
idące w parzez rozgoryczeniem
kłamstwo jest ukojenie
prawda rani serce
dokonujesz wyboru
nie załamuj się i idź
tam gdzie rozczarowanie
wyrządziło i największą krzywdę
przypomnij sobie nadzieję
którą dostrzegłaś
zanim przyszło Twoje rozżalenie